Ewa Małopolska pisze o ludziach ze skłotów, którzy sami organizują sobie własną przestrzeń. Zapełniają ją swoją wrażliwością, swoimi wspomnieniami, marzeniami, złością, ale też masą niepotrzebnych gratów – przedmiotów, które inni wyrzucają na śmieci, a które przecież mogą się przydać. Jej bohaterowie stawiają czoła trudnościom, które dotyczą niewielu osób – jak sobie radzić bez prądu, skąd znaleźć opał by ogrzać zajęty pustostan. Bezdomni i odrzuceni przez społeczność z własnego wyboru, ale przecież ani nie bardziej wolni, ani nie bardziej szczęśliwi od innych. Dlaczego zatem wybierają trudniejszy model życia? Bo w tłumie czują się samotni, bo nie potrafią robić zakupów w hipermarkecie, bo we własnej grupie jest im i bezpieczniej, i cieplej, nawet jeśli nie ma czego wrzucić do starej kozy.
Książka ukazała się nakładem Jirafa Roja |