Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. The Story of Crass po polsku
2. Pauluss o "Zbuntowanym życiu"
3. Włochaty rozpoczyna trasę
4. Jest już książka o Włochatym
5. Yes sir i will (album, 1983)
6. Włochaty inaczej
7. WHAT IS THE FUCK
8. MOTHER LOVE/MATKA MIŁOŚĆ
9. Włochaty bez Paulussa
10. Feeding of 5000 (album, 1978)
Wydawnictwo Jirafa Roja
Strony partnerskie
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Xenna Moja Miłość
 
Reklama wyklętego "Manifestu" Środa, 2 Grudnia, 2009
Disorder
  Polecam wszystkim tekst pana co się zowie Paweł Toboła-Pertkiewicz (link), który robi darmową reklamę "Manifestu komunistycznego", wydanego kilka lat temu (i wciąż wznawianego!) przez Jirafa Roja. Jest to jeden z najlepiej sprzedających się tytułów tego wydawnictwa; i nic dziwnego - trafił wszak w niszę rynkową. O "Manifeście" uczą się studenci na wielu kierunkach, jest on na wolnej licencji dostępny w wersji on-line, ale nie było od dawna wydania książkowego. Ta edycja jest dodatkowo poprzedzona obszernym (20 stron) komentarzem dr Edwarda Karolczuka i ma uwspółcześnioną pisownię plus rozmaite dodatki, jak np. "Zasady komunizmu" Engelsa.
A teraz pokrótce zdarzenie, którego niestety nie byłem świadkiem, a które rozegrało się kilka dni temu podczas Targów Książki Historycznej w Warszawie, na których Jirafa sprzedawała m.in. "Manifest" (obok innych książek z tej serii, m.in.: Darwina, Malthusa, Clausewitza, Bakunina, a nawet Piłsudskiego). Otóż nagle na stoisku podniosła się wrzawa pewnego jegomościa (jak można wywnioskować, autora polecanego przeze mnie powyżej tekstu), który zastraszał biednego pracownika wydawnictwa, a potem organizatorów, powołując się na konstytucję RP. Dla świętego spokoju pracownik w końcu "Manifest" zdjął z półki. Niepotrzebnie. I książce i targom lepiej by zrobiła wizyta policji, prokuratury, kamery TVP, dziennikarze itd - bezpłatna reklama, jaką już niejednokrotnie książkom "wyklętym" fundowali różnej maści oszołomi. Dzieje wolnego słowa znają już stosy auto da fe, a nie jest to wbrew pozorom historia zamierzchłych wieków średnich, bo niemal każdego roku dochodzą w mediach słuchy o publicznym paleniu książek, niczym czarownic, a dzieje się to także w demokratycznych krajach (choćby palenia w amerykańskich bibliotekach książek Vonneguta, czy również w USA - tym razem na plebaniach - "Harry'ego Pottera").
Oczywiście jako bibliofil jestem przeciwnikiem palenia jakichkolwiek książek. Jestem przeciwnikiem indeksów ksiąg zakazanych itp.
Porównanie "Mein Kampf" z "Manifestem" z prawnego punktu widzenia jest bezzasadne. Nie dlatego nie wolno wydawać "Mein Kampf", że napisał je faszystowski ideolog, ale dlatego, że na wydanie nie wyraża zgody rząd Bawarii - właściciel praw autorskich. Książki Mussoliniego są wydawane (także po polsku), a Hitlera nie są, poglądy obydwu panów były zbliżone, ale właściciel spuścizny po Hitlerze nie chce eksploatować tych praw i ma do tego prawo, zupełnie niezależnie od przepisów dotyczących szerzenia ideologii faszystowskiej, komunistycznej czy jakiejkolwiek nienawiści.
Oczywiście, jestem również przeciwnikiem szerzenia nienawiści. Oburzają mnie antysemickie pisemka i takież wypowiedzi, których w polskich mediach nie brakuje (w tym z ust osób duchownych). Kwestia ewentualnego wydania "Mein Kampf" mniej by mnie oburzała, bo książka ta może być dziś co najwyżej przedmiotem studiów historycznych, nijak ma się wszak do rzeczywistości. Więcej niebezpiecznej nienawiści niosą w sobie legalnie wyświetlane w kinach filmy pełne bezmyślnego kultu przemocy. Oczywiście sam faszyzm jest ideologią zła, ideologią jednoznacznie skompromitowaną i jako taka powinien być pod obserwacją prokuratury i policji. Ale faszyzm w formie neofaszystowskich bojówek, stron internetowych, broszurek itp., a nie pisane 70 lub więcej lat temu książki - antykawryczne zdawałoby się ciekawostki.
Może moje poglądy są zbyt liberalne? Może faktycznie pewne książki, które wyrządziły wiele zła, powinny być na indeksie? Ale, co taki indeks daje, poza zwiększaniem zainteresowania, wszak to, co zakazane - kusi.
A sam "Manifest komunistyczny", czy to jest książka, którą można porównać z "Mein Kampf" nie tylko od strony prawnej, ale także moralnej, ideowej? Otóż nijak nie potrafiłbym zgodzić się na taką oceną. Marks i Engels nie byli zbrodniczymi ideologami, a ich "Manifest" tyle miał wspólnego ze zbrodniami komunizmu, co wynalazek silnika spalinowego z wypadkami drogowymi. Był pewnym impulsem, pozostawiającym wszelako spadkobiercom wiele możliwości. W haśle "bij Żyda" nie ma alternatywy dobra, "Manifest" dawał wiele alternatyw i nie ma w nim instrukcji zła. Jedną z alternatyw było demokratyczne państwo, oparte na zasadach przestrzegania praw człowieka, w tym pracownika. Socjaliści utopijni z XIX wieku pokazali sobie współczesnym dehumanizującą siłę kapitalizmu. Pokazali też siłę "człowieczeństwa". Z tej ideologii wyrastają, niestety, zbrodnie komunizmu, który wprost się do ideologii marksistowskiej odwoływał i - nie da się ukryć - czerpał z niej pełnymi garściami, jak Marks czerpał z Hegla. Ale z idei socjalizmu utopijnego wyrosły też przecież poglądy ekonomiczne Keynesa czy poglądy społeczne Fromma. "Manifest" pozwolił uwierzyć politykom, tym którzy odrzucili rewolucyjny komunizm (w tym także retorykę samego Marksa), w społeczeństwo dobrobytu. A to wcale nie jest wizja, której mamy się wstydzić. Jakby ktoś chciał sobie "Manifest komunistyczny" poczytać, to tutaj daję link do księgarni.
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
Analiza oglšdalności witryny © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2