Proś o pytanie, wygnij prawdę, wybierz wodę z sutereny w momencie
gdy w dachu są dziury,
Powiedzieli, że na początku było światło,
Nie przechowało się tego wiele do dzisiaj,
Jesteśmy zagubieni w mroku, przenikliwy dźwięk i wzrok,
Odpowiedzi na pytanie co, gdzie i jak,
Mówimy o wolności, po chwili szukając celi,
śniący o świecie bez wojen,
Zmuszeni do życia na granicy piekła,
Zamyśleni o pokoju, jak nikt nigdy przedtem,
Ale gdzie tkwi sens mówienia o pokoju,
gdy jest to coś, czego nie czujesz?
Gdzie tkwi sens mówienia o miłości,
gdy ty uważasz, że jej nie ma?
Gdzie jest nadzieja w beznadziej!?
Gdzie jest prawda w kłamstwach?
Nie podawaj mi ręki jeśli nie potrafisz spojrzeć mi w oczy.
Powiedzieli, że na początku było światło,
Ale ktoś spalił bezpiecznik,
I teraz jesteśmy zagubieni w wiecznej nocy,
Szukający świecy,
Duża małych świeczek, wyizolowana nadzieja,
Koszyk pełen płomyków w zawierusze,
Zagubieni mali ludzie, którzy nie potrafią się osłonić,
Tylko pukają się w głowy gwoździami,
Gdzie tkwi sens mówienia o pokoju,
jeśli ty dbasz tylko (...)?