Wstęp. Kiedy wstajesz rano widzisz kamiennym wzrokiem,
Normalny błękit i biel, ale coś brzmi obco w ciemności,
Będzie lepiej, twój głos tylko rozrywa krzykiem pustkę,
Może ktoś usłyszy co mówisz,
Ale ty wciąż jesteś w swojej nocy,
Hałasujesz, aby zrozumieć ciszę,
Krzyczysz jak osioł,
Dzwoni ci w uszach, gdy wciąż słyszysz ciszę,
Tylko wiatr wpada przez okno,
Dlatego się nie ruszasz,
Nigdy nie prosiliśmy o wojnę ani o nasze niewinne narodziny,
Jesteśmy tego świadomi,
Nigdy nie prosiliśmy o wojnę, ani o to, aby zrealizować nasze potrzeby
Nigdy nie prosiliśmy o wojnę ani o radosne kolory naszego dzieciństwa,
Jesteśmy świadomi ciemności,
Jak się czujesz? Jak się czujesz, będąc matką tysięcy umarłych?
Młodzi chłopcy odpoczywają teraz, zimne groby w zimnej ziemi,
Jak się czujesz, będąc matką tysięcy umarłych?
Zapadnięte oczy, puste oczodoły w bezsensownej śmierci,
Twoja arogancja wypruła życie z tych ciał, twoje oszustwo,
Ogłupiłaś ich tak, że wyrzekli się wartości,
Dwoje kłamstwa przekonały ludzi do akceptacji rozlewu krwi,
Twoja brudna ambicja oczyściła cię z wątpliwości,
Musiałaś zrobić to co chciałaś,
Twój uśmiech jest odbiciem śmierci bo jesteś dumna i próżna,
Twoja okrutna nieludzkość powstrzymuje cię przed zdaniem sobie sprawy z cierpienia, które zadajesz,
Ty decydujesz, ty tworzysz, ty odznaczasz,
Po była twoja decyzja by zarżnąć tych młodych chłopców,
Nigdy nie potrzebowałaś pokoju ani rozwiązania, a na początku pragnęłaś kolejnej wojny i zniszczenia,
Twoje ociekające krwią pojmowanie prawa nie zna alternatywy,
Twoje kpiny kneblują usta bardziej umiarkowanym głosom,
Ostro grasz krwawą partię,
Niecierpliwisz się by twoja wojna została wygrana,
Stalowa dama ze swym kamiennym sercem,
Cieszy się bo lekcja była skuteczna, że ją zdałaś,
Ty decydujesz, ty tworzysz, ty odznaczasz,
To była twoja decyzja by zarżnąć tych chłopców,
Przez całą naszą historię ty i twój rodzaj kradliście młode ciała żyjących,
Po to by się przekręcili i zostali rozerwani w brudnej wojnie,
Jakie masz prawo by brukać narodziny? Jakim prawem plujesz na nadzieje?
Narzucasz się z krwawym obłędem, ty odznaczasz,
To była twoja decyzja aby zarżnąć tych chłopców,
Oskarżasz nas o lekceważenie śmierci,
Ale to ty byłaś tą, która zarżnęła narodową dumę,
Ale jak bardzo cię to niepokoi?
Co myślałaś wysyłając te ciała do ich zbiorowego grobu?
Pogrzebałaś ich gdy padli, oni oddali ci się cali,
Żyjące ciała zbrukały się w piekle, które stworzyłaś,
Ty decydujesz, ty tworzysz, ty odznaczasz,
To była twoja decyzja by zarżnąć tych młodych chłopców,
Potrzebowałaś ich śmierci, by osiągnąć swój spokojny koniec,
Tych zwłok używasz jako moralnego szantażu,
Mówisz: „Pomyślcie o tym co dali ci młodzi ludzie”,
Gdy próbujesz związać nas swoją żyjącą śmiercią,
My wciąż o tym myślimy,
Zimny lód i milczenie w okrytym śniegiem kraju wrzosowisk przez przemoc, którą narzuciłaś.
Korzystali z wojennych zdobyczy,
Umacniali chwałę, gwałcili kobiety,
Żołnierze nazywali je kurwami,
Ich ciała są poranione i zeszpecone,
W ich głowach życie nigdy nie będzie takie same,
Saucy Sall na ścianie uśmiecha się spokojnie,
Jak nocna mara uchwycona w ich cierpieniu,
Jej ciało wciąż jest doskonałe i kusi,
Jest kroplą krwi w ich łzach,
Ich ciała są żenujące i przerażają,
Ze strachu odwrócili się od rzeczywistości,
Ich przyjaciele zabijali z powodu wojny walczącej kłamstwami,
Dziewczyny z pocztówek zawsze zostają na potem
Nieśmiertelne, gdy wszyscy wokół umarli.