Trucizna w ślicznej pigułce
twoje oczy zachłannie chłoną papier zadrukowany namacalnym kłamstwem połysku i mgiełki
mówią zapomnij o sobie, przystrój się w to przebranie,
to kobiecość gładkich i zafałszowanych kurew.
pozwól mi ostrzec cię przed ich zimną czułością,
wprowadza cię w pułapkę ze szkła.
czy twoje odbicie jest wszystkim co rozpoznasz?
to okrutne kłamstwo będzie gapić ci się w twarz.
otulonej mgłą i fałdami ślubnej sukni
powiedzą twemu ukochanemu że musi mieć broń
ty jesteś przekonywaniem do pornografii,
on jest mężczyzną
oni mają do czynienia z ciałem,
więżą w ciuchach, czerwone usta, migoczący jedwab i worki na zwłoki,
wydepilowane nogi przeciwko pęcherzom od oparzeń napalmem.
chcę pogwałcić istotę twego puszystego owłosienia.
w tej mgle wybebeszone dziecko walczy o powietrze.
w obliczu delikatniej, zgniecionej i zapoconej rany twe łatwe piękno jest odurzające.
jak błyszczący billboard na polu bitwy.
czerwony mak był tam chociaż z woli natury.
ten kwiat doskonały przy zasiekach z drutu kolczastego musi być
znieważony twą naperfumowaną tanią podróbką
tak jak ja, któremu trudno cię teraz dotknąć
urażasz moją miłość wątpliwościami jak szpilki
chcę delikatnie usunąć twoją maskę
wystarczająco trudno znaleźć tu wodę
w tej jałowości nieuczciwości i strachu
bez ciebie akceptującej truciznę w ślicznej pigułce.
twoje zniewolenie jedwabistymi szmatami i koronkami
jest zniewoleniem zwłokami podziurawionymi pociskami.
powłoki ubieranych kosztownych imitacji są powłoki historii
duszącymi nienarodzonych. |