Crass powstał w 1977 roku, na fali punkowej rewolucji, zapoczątkowanej przez Sex Pistols i The Clash. Członkowie Crassu jednak szybko zrozumieli, że tak zwanym liderom wcale nie chodziło o rewolucję. W tym czasie kiedy MacLaren robił „Cash from chaos”, a Clash stawali się powoli dobrym, ale jednak tylko rock’n’rollowym zespołem. „Punk is dead”. Long live punk. Crass zdecydowali się stworzyć prawdziwy oddolny i niezależny ruch bazujący bardziej na ideach niż na muzyce. Znienawidzony przez massmedia, budził także wiele kontrowersji wśród swoich punkowych braci. Pamiętacie słynną płytę Exploited „On Stage”? Wattie nazywa tam Crass bandą dupków. Crass byli wyzywani od hipisow (za to, że mieszkali wspólnie w jednym otwartym dla wszystkich domu), od faszystów (za to, że ubierali się na czarno, co przyjęli jako protest przeciwko pozerstwu i punkowej modzie kreowanej przez firmowe sklepy z Kings Road, a także za ich słynny symbol przypominający swastykę), a nawet od burżujów (najbardziej absurdalne, bo te zarzuty postawione zostały po tym jak zaczęli sprzedawać swoje single prawie po kosztach produkcji i zamieszczając napis „nie płać więcej niż...”). Crass starali się za wszelką cenę nie wpaść w szpony „Rockendrolowego cyrku”, unikali wywiadów dla oficjalnej prasy, wspierając małe niezależne fanziny, unikając złodziei, promotorów i wielkich sal koncertowych. Zapoczątkowali prawdziwy ruch DIY, robiąc wszystko sami i pomagając też innym przy nagraniach, koncertach itd. Crass nie był zespołem stricte muzycznym, a raczej maszyną dla propagandy pewnych idei, wykorzystując przy tym dźwięk, obrazy, wideokolaże, ulotki i pisma. Pokazali ludziom, że anarchia to nie bezsensowne niszczenie siebie i otoczenia, a świadoma i konsekwentna odpowiedzialność za swoje życie, kierowanie się swoimi własnymi zasadami. Wypromowali na nowo pacyfizm, nie jako hipisowką pasywność przed złem, a jako aktywnie udzielanie się w ruchu antymilitarnym. Kampania na rzecz nuklearnego rozbrojenia, zawdzięcza bardzo wiele Crassowi, który współpracując z nimi, wypromował ich idei dla tysięcy ludzi. Feminizm, wegetarianizm żadne z radykalnych idei nie zostały pominięte. Chociaż programowo byli swoistym antymuzycznym zespołem, stworzyli swój oryginalny styl, wykorzystując swoje umiejętności, a także… ich brak. Nie da się ukryć, czasami nie można tego słuchać, bo łamali zasady obowiązujące nie tylko w rock’n’rollu, ale nawet w punk rocku. Byli nielubiani nie tylko przez prawicę ale i przez lewicę, bo sami uważali, że obydwie strony dążą do kontrolowana jednostki i społeczeństwa. Crass cieszył się dużym zainteresowaniem policji i służb specjalnych, ich telefon często był ma podsłuchu. MI5 ma obszerną teczkę dotyczącą ich działalności. Crass doczekali się debaty w brytyjskim parlamencie po tym jak wyszedł ich singiel przeciwko wojnie z Argentyną. Założyli wytwórnię, promując ciekawe zespoły, które w przeciwnym wypadku nie miałyby szans zaistnieć. Zagrali setki benefitów dla szerokiego spektrum niezależnych inicjatyw, pomogli otworzyć w Londynie „Anarchy center”, działające prawie przez rok miejsce gdzie odbywały się spotkania i koncerty. W 1984 roku zespół zagrał ostatni koncert jako benefit dla strajkujących górników, po czym rozpadł się. Przez 7 lat Crass działał 7 dni w tygodniu, 24h na dobę. Przyszedł czas na refleksje i stworzenie czegoś nowego.
Sergej Noir |