Kótka recenzja Paulussa, wokalisty zespołu Włochaty,
z IV strony okładki książki:
Kiedy usłyszałem The Exploited chciałem zniszczyć zastany „porządek”, byłem bliski zniszczenia też siebie...
Kiedy przemówił do mnie Penny i CRASS zacząłem tworzyć własny, ułożony przez NAS mikro świat. To było jak zawał serca, jak tsunami które zmiata wszystko i pozwala odżyć już w innej rzeczywistości, ale na nowo.
Układać GO po swojemu to znaczy to znaczy na tyle, na ile się da, tu i teraz i bez bezustannych kompromisów.
CRASS okazał się zaczynem całej pozytywnej strony punk rocka. Okazał się początkiem wielkiego poruszenia – ruchu, który trwa do dzisiaj i nie wiemy nawet jak wielkie poczynił zmiany w samoświadomości nie tylko mieszkańców Europy. Wielkie słowa o całkiem „przyziemnych” sprawach, albo raczej nie dopuszczanych do głosu z wielkiej litery, takie jak miłość, dobro, sprawiedliwość, uczucia. CRASS pokazuje drapieżną stronę rzeczywistości z jaką się zderzamy. Mówiąc nie zawsze łatwym językiem, wyzwala dokładnie to, od czego nie możemy uciec – przypomina o ponadczasowych wartościach, o ideach których nie sposób zniszczyć.
I tak jak morze jest ostatnim wolnym miejscem na Ziemi, tak CRASS będzie zawsze symbolem, ba – pomnikiem – wolnej, nieskrępowanej myśli, choćby nie zawsze było nam z nimi po drodze...
Znam włochatego od lat. Kolejne albumy, ewolułujące teksty i muzykę. Obserwuję zmiany przekazu, w którym jednak wyznaczone wartości zdają się być realizowane, obecne w tej wędrówce. Z biegiem lat da się zauważyć przeniesienie pewnego akcentu...Czy to źle? Spojrzenie na życie członków kapeli zmienia się, tak samo jak każdego z nas z biegiem lat, pojawią się nowe problemy społeczne, osobiste. Nie raz znajdujemy się w położeniu nie zgodnym z własnymi odczuciami, szczególnie jeśli chcemy nieść przez życie maksymalistyczny idealizm, a Włochaty poprzeczkę stawiał wysoko... Chcemy wierzyć w nieprzemijalność tych że ideii; i co, zachwiać je mogą fakty z życia osobistego jednego z czlonków zespołu? Którego życia nie mamy prawa oceniać. Chyba, że ktoś to lubi, to trudno faktyczie pozbyć się pokusy.
Szanuję i cenię Włochatego; wzbudza mój niepokój jeśli coś staje na jego drodze, czy to wewnętrze trudności czy też plotki... Idę na koncert i nie jest to już Włochaty z Paulussem na wokalu tylko z Grabą, jednak ciągle Włochaty. Inny? Tak jak świat do okoła mnie był inny na koncercie w Giżycku czy w Łomży; inny też jest teraz kiedy ze sceny płynną nowe utwory.
Włochaty? Ważne, że jest na zawsze w moim sercu. I chodz na koncertach często publika zupełnie młoda, duch Włochatego pozostaje. Szkoda, że ostatnio w Poznaniu zabrakło Jeżego.
Pozdrawiam serdecznie!!
Adam
Czwartek, 14 Października, 2010
dress http://www.onedresses.com kingcasi2012@gmail.com great
własna droga życia, nasze decyzje i wybory, bez przywodców, idoli, świętych. My i stosunek do Premier UK stockist of men's Diesel clothes, view our extensive full range of Diesel clothing. Here at The Menswear Site,
Diesel Jeans and Diesel shirts
diesel jeans
Strasznie gloryfikujecie jednak ten, nie da się ukryć, zasłużony band. Słucham od wielu lat różnych odmian punka, i nie zauważyłem, żeby prowadziły one do zapicia i zaćpania, przecież to zawsze indywidualna sprawa konkretnych jednostek. Ci aktywni do teraz punkowcy from lata `80 żyją, mają wątroby w całości i pogodny na ogół sposób bycia i życia. W latach `80 \" niejeden \"fan\" Crass prezentował się jak mały szowinista traktując z góry tych \"z plebsu\" w skórach i podartych gaciach. W tamtych latach poznałem na różnych spędach i imprezach sporo ludzi, ale do najbardziej nieprzystępnych i nadętych zaliczali się właśnie crassowcy i hardcorowcy (szczególnie \"strejt ejdże\") przełomu lat `80/`90. Takie mam subiektywne zdanie. Amen. A co do Paulusa z Włochatego to obecnie ma chyba problem z tożsamością, z tego, co słyszałem, ten anarchista jako dyrektor muzeum oręża w Kołobrzegu przykładnie współpracuje z IPN-em (odpowiednikiem stalinowskich ubecji, jak na mój spaczony gust) i organizuje różne patriotyczne imprezy na terenie miasta. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie albo anarchizm albo wartości narodowe, ja wybieram to pierwsze. No to... do pomyślenia!
Poniedziałek, 2 Lutego, 2009
trafiika Crasufka system
hey! Fajniutka stronka o Crass. A co do Paulusa - może nie róbmy pomnika, ale to Crass pchnąl punk rocka na odpowiednie tory. Co bez tego nurtu wydarzyłoby się? Punkowcy zapiliby się w piwnicach dziś już zapomniani?! Bez wielkich ideologii, bez symboli. Bez ludzi którzy mówią co należy robić, a co nie - punk to nasza własna droga życia, nasze decyzje i wybory, bez przywodców, idoli, świętych. My i stosunek do świata, który nas otacza, nasza akceptacja, nasz bunt nasze reakcje... To my mamy wpływ na to co dzieje się na świecie - nikt inny...
Piątek, 22 Czerwca, 2007
bemben nie, noooooooooooo